D.Gabaldon – Obca

Diana Gabaldon - recenzja książkiO serii książek Diany Gabaldon dowiedziałam się dzięki serialowi. Złamałam tym samym trochę jedną ze swoich żelaznych zasad, a mianowicie: nieoglądanie filmowej (czy serialowej) adaptacji przed przeczytaniem książki; Ale po pierwszym odcinku byłam już tak mocno wciągnięta, że musiałam dobrnąć od razu do końca I sezonu. Jednak jeszcze w trakcie oglądania jednego z pierwszych epizodów zamówiłam pierwszy tom sagi, bo czułam, że ta książka może się okazać małym mistrzostwem świata.

Seria ta zaczęła ukazywać się na polskim rynku już w 2010 roku, ale wówczas przeszła trochę bez echa. Na początku 2015 roku Wydawnictwo Świat Książki postanowiło jednak ją wznowić, przez wzgląd na pojawiający się właśnie serial. Słusznie założyli, że po ekranizacji, książki zaczną sprzedawać się jak świeże bułeczki!

Cała seria składa się z ośmiu tomów, a Obca jest pierwszym z nich. Autorka może pochwalić się sprzedaniem ponad 18 milionów egzemplarzy swoich książek na całym świecie, co dla biologa wykładającego na uniwersytecie jest niemałym wynikiem.

Obca cieszy się bardzo dobrymi opiniami w Internecie, choć niekiedy dostaje też baty za sceny erotyczne. I o tym od razu chcę Was uprzedzić, że nie jest to zwykła powieść historyczna podobna do twórczości Philippy Gregory, ale całkiem pikantna opowieść dla starszych czytelników.

BOHATEROWIE I FABUŁA

Główną bohaterką oraz narratorką tej opowieści jest Claire Randall. Jesteśmy zaraz po zakończeniu II wojny światowej, w 1945 roku. Claire pracowała jako pielęgniarka na froncie i teraz, aby zapomnieć o jego okropieństwach spędza wakacje w Szkocji wraz ze swoim ukochanym mężem, Frankiem. Małżeństwo z wielką przyjemnością oddaje się leniuchowaniu i zawieraniu nowych znajomości. Przy okazji pobytu w Szkocji, Frank bada swoje drzewo genealogiczne, ponieważ wie, że na tych terenach przebywał kiedyś jeden z jego przodków. I wspominam tu o tym nie bez powodu, bo informacje, które uzyskujemy od Franka mogą okazać się nam pomocne, by potem móc „ogarniać” umysłem to, co się dzieje w powieści.

Podczas jednego ze spacerów trafiają oni na kamienny krąg znajdujący się na wzniesieniu. Tam są świadkami mistycznego tańca druidek, który z jednej strony ich śmieszy, ale z drugiej lekko również niepokoi. Przypadek sprawia, że Claire niedługo później znajduje się z tajemniczymi kamieniami sam na sam. W pewnej chwili jednego z nich dotyka i…wraz z nią przenosimy się do 1743 roku.

I to właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa przygoda. Claire zjawia się w świecie, który nie do końca rozumie. Groza wojny i innych konfliktów między Szkotami, a Anglikami to tylko jedno z niebezpieczeństw jakie krążą nad jej głową. Jest kobietą z XX wieku, wolną i mającą pełne prawa, tymczasem trafia do miejsca, gdzie niewiasty mają być posłuszne i usłużne wobec mężczyzn. A Claire ma niezły charakterek i na pewno nie przyjdzie jej to łatwo.

Pomocną dłoń do kobiety wyciąga jednak pewien młody, przystojny Szkot o nazwisku Fraser oraz tajemnicza kobieta o imieniu Geillis, która przez okolicznych mieszkańców postrzegana jest jako czarownica, ale jest bliższa głównej bohaterce, niż się to Claire wydaje.

Walki, miecze, kilty, miłość, procesy czarownic – nie ma chwili na nudę!

BARDZO NA TAK

Zachwycający jest sam pomysł. Podróże w czasie są już może nieco oklepane, ale Diana Gabaldon zaprezentowała je w nowej wersji. Przede wszystkim, mimo wydania pierwszego tomu sagi pod koniec XX wieku (w USA Obca pojawiła się już w 1991 rok), bez przeszkód wrzuca swoją bohaterkę najpierw w okropieństwa II wojny światowej, a potem do XVIII wieku. Podoba mi się, że nie trzyma się kurczowo swoich czasów, co jest dość charakterystyczne dla wielu autorów – piszą o tym, co znają.

Uwielbiam również postaci Claire i Jamiego – są cudowni! Claire nie jest typową, damską bohaterką, która grzecznie czeka aż uratuje ją jej chłopak. Jest twarda i odważna, a jak coś jej nie pasuje, to potrafi mocno krzyknąć. Jamie zaś z jednej strony zdaje się być normalnym chłopakiem tamtych czasów, ale widzimy w nim też nutę wrażliwości, melancholii i niewymówionej prośby o ratunek. Oczywiście na co dzień nosi jednak maskę gruboskórnego Szkota. Nie brakuje mu odwagi i ognistego temperamentu. Ta dwójka razem tworzy absolutnie wybitną literacką parę, która uzupełnia się nawzajem. Fascynujące się czytanie o ich wspólnych przeżyciach, o ich rozmowach.

Autorka bardzo ciekawie połączyła również teraźniejszość Claire z XX wieku, a jej teraźniejszość z wieku XVIII. Wspominałam Wam, że istotne będą opowieści Franka? No właśnie, nawet nie wiecie jak bardzo! Diana Gabaldon niczego nie pozostawiła przypadkowi w swojej powieści, wszystko jest ze sobą ścisłe powiązane, ale jednocześnie nie brak w tym nuty tajemnicy i tak naprawdę czytelnik do samego końca nie może mieć pewności, co wydarzy się dalej. A piszę to, mimo iż przed lekturą obejrzałam serial! To coś znaczy!

BARDZO NA NIE

Wiem, że wielu z Was liczy na to, że napiszę tutaj, jak bardzo nie spodobały mi się sceny erotyczne w tej książce. Ale tego nie zrobię. Nie było ich wcale tak dużo, ani też nie były one jakoś wyjątkowo niesmaczne, czy nieprzyjemne. Wkomponowały się dobrze w akcję utworu i autorka nie uczyniła z nich dominującego wątku.

Na nie jest dla mnie postać jedynie Czarnego Jacka. I to nie przez wzgląd na to, jak autorka tę postać wykreowała, tylko po prostu…nienawidzę dziada. To jedna z tych postaci, które chcesz, żeby zginęły jak najszybciej.

PODSUMOWUJĄC

Jestem fanką tej powieści! Zapewniła mi naprawdę kilka bardzo przyjemnych wieczorów. Bohaterowie zdają się być wyciągnięci z prawdziwego życia. Nie są idealni, przeżywają wiele smutków i muszą zmierzać się z wieloma trudnościami. W tej książce jest miłość, ale nie jest ona mdła i przesłodzona jak na przykład w książkach dla nastolatek. To głębokie uczucie, które stopniowo dojrzewa, a nie rodzi się z wielkim przytupem i równie widowiskowo odchodzi.

Świetne wykorzystanie motywu podróży w czasie, duża dbałość o szczegóły. Oj, warto zwrócić na tę książkę uwagę.

 DLA KOGO?

Literatura typowo kobieca. Myślę, że zainteresuje panie od osiemnastego roku życia w górę. No bo wiecie dziewczyny – Jamie! To jedna z tych książek, która sprawi się jako prezent dla mamy, babci, siostry, czy dziewczyny.

EKRANIZACJA

Od 2014 roku mamy okazję oglądać ekranizację sagi. Pierwszy – i jak do tej pory jedyny sezon (ale spokojnie, kolejny już w wiosna tego roku) – opierał się właśnie na I tomie. W Polsce nie musicie oglądać go wyłącznie w Internecie, ponieważ emitowany był on również na kanale AXN White (czajcie się na powtórki!).

W rolach głównych – Caitriona Balfe w roli Claire (według mnie – idealnie dobrana do roli!) oraz Sam Heughan w roli Jamiego (serca, serca, serca!). Serial gorąco Wam polecam nawet wówczas, jeżeli z jakiegoś dziwnego powodu nie zainteresuje Was książka. Świetnie zrobiony! Fabuła – z małymi wyjątkami – mocno trzyma się temu, co przedstawiono w książce.

MOJA OCENA

9/10

OD STRONY TECHNICZNEJ

Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 710
Tytuł oryginalny: Outlander
Tłumaczenie: Maciejka Mazan

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI I CIEKAWYCH ZESTAWIEŃ? POLUB NAS I BĄDŹ NA BIEŻĄCO: 
  • Weronika Paleta

    Opisane z pasją.
    Pozdrawiam

  • Całkowicie się zgadzam. Ja na szczęście najpierw przeczytałam książkę, ale serial jest równie genialny! Dla mnie, całkowicie na NIE, jest również objętość książki. Z jednej strony na pewno nie byłoby to tak wielopłaszczyznowe i wspaniale skonstruowane, gdyby uszczuplić tę historię o kilkuset stron, ale ja utknęłam teraz na ok. 200 stronie drugiego tomu, a to nawet nie jest połowa. Ba! Każdy kolejny tom jest dłuższy od poprzedniego! AAA! No, ale plusów ta książka ma zdecydowanie więcej. Jaime, Jaime i Jaime, chociażby. 🙂 I nie rozumiem dlaczego “wielu z nas miałaby liczyć na to, że opiszesz jak bardzo nie podobały Ci się sceny erotyczne”. Te sceny były jednymi z lepszych scen miłosnych, jakie dane mi było kiedykolwiek czytać.
    Pozdrawiam ciepło. 🙂