Ryszard Kapuściński – Wojna futbolowa

Wojna Futbolowa - recenzja książkiRyszarda Kapuścińskiego nikomu mam nadzieję przedstawiać nie trzeba. Mistrz reportażu i obserwacji, a także kopalnia nieocenionych życiowych mądrości jest naszym skarbem narodowym. Obok Stanisława Lema jest on najczęściej tłumaczonym polskim autorem i ma rzeszę wiernych fanów na całym świecie. Każdy kto choć raz spotkał się z jego twórczością z pewnością przyzna mi rację, że jego reportaże to dzieła pod każdym względem wyjątkowe.

Niesamowitą lekkość pióra, miłość do życia, świata i ludzi, ogromne zasoby empatii i zrozumienia, a także poczucie humoru i dystans do samego siebie możemy znaleźć w każdej jego książce, w każdym rozdziale, akapicie i zdaniu.

Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z jego twórczością od razu wiedziałam, że jest to początek pięknej przygody. Co tu dużo mówić- zakochałam się i uczucie to trwa do dziś. W końcu jak nie kochać książek, które zabierają nas w podróż do świata pięknego i strasznego jednocześnie, w dzikość dżungli i na palące piaski Sahary, wśród przyjaznych tubylców i groźnych żołnierzy szykujących zamach stanu. Cudowne krajobrazy przeplatają się ze skrajną biedą, a wesołe anegdotki okraszone są krwią przelewaną w kolejnej wojnie, kolejnej rewolucji. Kapuściński, dzięki któremu, możemy tego wszystkiego doświadczyć, nie osądza nikogo. Jest tylko świadkiem wydarzeń, które niejednokrotnie wciągają go w swój szalony wir, a które on przekazuje nam. Nim się obejrzymy podążamy już jego śladami – całkiem oczarowani patrzymy jego oczami i uczymy się świata od zupełnie innej strony.

Wojna futbolowa opowiada o konflikcie zbrojnym, który wybuchł pomiędzy Salwadorem i Hondurasem w 1969 roku. Oba kraje na sto godzin znalazły się na pierwszych stronach gazet całego cywilizowanego świata i wszyscy chcieli wiedzieć co też doprowadziło do rozlewu krwi w wyniku, którego życie straciło prawie 2 tysiące osób. Wersja romantyczna mówi o przegranym meczu piłkarskim, samobójstwie młodej dziewczyny i zdesperowanym, dumnym narodzie, który szuka sprawiedliwości. W rzeczywistości jednak wojny niewiele mają wspólnego z romantyzmem, a tło owego zatargu wyglądało zupełnie inaczej. W końcu jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Nie ulega jednak wątpliwości, że ów nieszczęsny mecz został skrzętnie wykorzystany jako punkt zapalny.

Wojna futbolowa to jednak tylko jeden rozdział, więc o czym jest reszta tej prawie 300 stronicowej książki? To przede wszystkim historie zwykłych ludzi, z którymi zetknął się autor podczas swoich podróży po Afryce, Azji, Ameryce Południowej i Europie, a także jego własne perypetie. To epizody z życia politycznego Algierii, Tanganiki, Salwadoru czy Cypru. To swoisty słownik pojęć przybliżających nam rzeczy bliskie lecz całkowicie odmienne od tego co znamy. To także opowieści o niezliczonych konfliktach targających różnymi zakątkami naszego globu, przewrotach wojskowych, walkach o niepodległość, obalaniu tyranów i powstawaniu nowych.

Czym w tym wszystkim była wojna futbolowa? Właśnie jednym z wielu podobnych rozdziałów – kroplą w morzu wojen mniejszych lub większych, dłuższych lub krótszych, a wszystkich powiązanych ze sobą rozlewem krwi i bezradnością zwykłego człowieka.

Wojnę futbolową polecam gorąco nie tylko fanom reportażu, nie tylko miłośnikom historii i nie tylko entuzjastom podróży. Polecam ją każdemu, kto chce spojrzeć na świat nieco inaczej, kto ma w sobie ciekawość i pasję, kto chce śmiać się i płakać, a przede wszystkim spróbować poznać i zrozumieć drugiego człowieka.

Być może przyjdzie nam również zobaczyć ową perełkę na dużym ekranie bowiem prawa do ekranizacji nabył kanadyjski reżyser Philippe Falardeau. Jak na razie są to tylko plany, ale mam nadzieję, że prędzej czy później zostaną zrealizowane.

MOJA OCENA

9/10

OD STRONY TECHNICZNEJ

Wydawnictwo: Spółdzielnia Wydawnicza Czytelnik
Liczba stron: 262
Rok wydania: 2015

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI I CIEKAWYCH ZESTAWIEŃ? POLUB NAS I BĄDŹ NA BIEŻĄCO: