Andrzej Sapkowski – Ostatnie życzenie i Miecz Przeznaczenia

  Ostatnie Życzenie Miecz Przeznaczenia

25 lat temu w magazynie „Fantastyka” ogłoszono konkurs na opowiadanie. Zgłoszonych prac było wiele, a poziom wysoki. Komisja po ciężkich obradach wytypowała zwycięzcę – Wróciłeeś Sneogg, wiedziaałam… autorstwa Marka S. Huberatha. Co to ma wspólnego z Wiedźminem/Witcherem, postacią, która zyskała światowy rozgłos i wtórną popularność dzięki serii gier komputerowych? Powiem wam. Tam właśnie to wszystko się zaczęło bowiem miejsce trzecie w owym konkursie zajęło opowiadanie Wiedźmin, będące również debiutem literackim Andrzeja Sapkowskiego. Zostało opublikowane w grudniowej „Fantastyce” w 1986 roku, a więc wielkimi krokami zbliża się 25-lecie narodzin Geralta z Rivii. Nie wiem czy ktokolwiek wtedy domyślał się jak dużą sławę zdobędzie Wiedźmin i jak kultową postacią się stanie. Sam Andrzej Sapkowski jest drugi po Stanisławie Lemie pod względem tłumaczeń jego dzieł na języki obce i ma swoich wiernych fanów na całym świecie. Ja oczywiście należę do ich grona.

Nie jestem ogromną wielbicielką fantastyki, a kiedy pierwszy raz wzięłam do ręki Ostatnie życzenie byłam nią jeszcze mniej. Stąd duży dystans i początkowy sceptycyzm. Dziwnym trafem wiele książek do których nie mam przekonania i za które zabieram się z pewną obawą, a nawet niechęcią, zajmuje później specjalne miejsce w moim sercu. Tak było również w tym przypadku. Pokochałam Wiedźmina od pierwszego wersu miłością ślepą, bezwarunkową i na wieki wieków. Jestem absolutnie głucha na wszelką krytykę czy to opowiadań, czy też Sagi, a nawet najnowszego Sezonu Burz. Wielbię bezgranicznie każdą przygodę Geralta i kompanii i złego słowa o nich powiedzieć nie dam.

A na poważnie. Ostatnie życzenie i Miecz Przeznaczenia to dwa zbiory opowiadań stanowiące nijako preludium do Sagi o Wiedźminie. Ich uzupełnieniem są dwa kolejne opowiadania czyli – Droga, z której się nie wraca oraz Coś się kończy, coś się zaczyna, których akcję można traktować jako otwarcie i zamknięcie całości historii. Nie będę rozpisywać się na temat kolejnych publikacji, bo spokojnie znajdziecie wszystkie interesujące was informacje chociażby na Wikipedii. Powiem tylko, że warto zapoznać się z każdym jednym opowiadaniem z tych dwóch zbiorów i gwarantuję, że każde przyniesie wam inne doznania.

Poszczególne opowieści łączy ze sobą oczywiście postać Geralta z Rivii, Wiedźmina. Wiedźmin to nie tylko fach polegający na obronie ludzi przed potworami(w teorii za odpowiednią zapłatę). Jest to bowiem szereg zmian fizycznych i psychicznych, szereg nauk i treningów, którym poddaje się chłopców szkolonych na Wiedźminów. Efektem końcowym nieludzkich szkoleń i zmian genetycznych jest mutant – perfekcyjny wojownik-morderca o wyostrzonych zmysłach, niesamowitej szybkości i wytrzymałości, z oczami przypominającymi kocie, pozbawiony głębszych uczuć czy dylematów moralnych profesjonalista. Tak mówi teoria. W praktyce zaś nasz bohater bardzo często dokonuje wyborów nad wyraz ludzkich. Jego uczuciom również niewiele można zarzucić- kocha, tęskni, odczuwa strach i ból, współczucie, a nawet wahanie czy wyrzuty sumienia.

Na swojej drodze spotyka ludzi i nieludzi, z którymi nawiązuje najróżniejsze relacje wynikające zarówno ze splotu wydarzeń jak i jego w gruncie rzeczy poczciwej osobowości. Zawiera przyjaźnie często wydające się dziwne i niespodziewane. Przede wszystkim jednak walczy- z potworami, przeznaczeniem, z samym sobą. Jest postacią niezwykle skomplikowaną, choć pragnącą uchodzić za prostą.

W zbiorze Ostatnie Życzenie dopiero poznajemy Geralta, jego sposób działania i myślenia. Przez jego czyny i osoby, z którymi się styka zaznajamiamy się z nim powoli i zbieramy informacje ukryte często między wierszami. Zostajemy również wprowadzeni w niezwykły świat stworzony przez Sapkowskiego, który zamieszkują nie tylko ludzie, ale również elfy, krasnoludy, driady, niziołki i wiele innych stworzeń… a nawet diaboł. Wciągamy się w historie poszczególnych bohaterów i poznajemy relacje panujące w ich świecie; od królów, poprzez rozbójników aż po czarodziejów i oczywiście czarodziejki. Poznajemy wesołego poetę Jaskra, matkę Nennekę- kapłankę o ciętym języku, mądrego króla Folesta, niezłomną królową Calanthe, zawziętą elfkę Toruviel i oczywiście piękną i niebezpieczną czarodziejkę Yennefer z Vangerbergu, a także wielu innych. Odwiedzamy królestwo Temerii i pałac w Cintrze, świątynię bogini Melitele i… koniec świata. Dowiadujemy się do czego zdolna jest prawdziwa miłość i czym jest mniejsze zło.

Miecz przeznaczenia coraz bardziej przybliża nas do wydarzeń z Sagi, jak również do postaci, które już poznaliśmy. Punktem centralnym jest oczywiście Geralt i jego przygody, także te miłosne co oczywiście wiąże się z jego czarnowłosą Yennefer, ale nie tylko… Wraca również świetnie wykreowana postać Jaskra najbliższego przyjaciela naszego Wiedźmina, która niewątpliwie wnosi ogrom humoru i szaleństwa. Wydarzenia stykają ich z kolejnymi niezwykłymi osobowościami – tajemniczym Borchem Trzy Kawki i krasnoludem Yarpenem Zigrinem, doplerem „Dudu” i niziołkiem Diantym, wielkooką poetką Essi Daven, księciem Aglovalem i syrenką Sh’eenaz. Jednakże najważniejsze ma dopiero nadejść choć wciąż jeszcze kryje się w mroku. Geralt wciąż próbujący uciec przed przeznaczeniem, które przecież sam sobie wybrał, przekonuje się o nieuchronności losu i prawa niespodzianki. Staje oko w oko z księżniczką Cirillą, która na zawsze odmieni jego życie i jego samego.

Andrzej Sapkowski ma niewątpliwie niezwykły dar obnażania natury ludzkiej, która bywa zarówno smutna i straszna, jak i piękna i wzruszająca. Wszystko to ukazuje w sposób genialny- prosty i przystępny, a jednocześnie niezwykle barwny i emocjonalny. Poszczególne opowiadania łączą się ze sobą naturalnie i płynnie jak historie opowiadane w gronie przyjaciół, którzy choć nie widzieli się od lat wciąż są sobie bliscy, razem umieją śmiać się i płakać, wyciągać nauki z własnych i cudzych doświadczeń nie osądzając się przy tym wzajemnie, a odnajdując zrozumienie. Wplatanie w wydarzenia odniesień do dobrze znanych bajek i legend dodaje tylko smaku i tworzy ów niepowtarzalny klimat, za który miliony fanów pokochały Wiedźmina.

O ekranizacjach napiszę tylko, że były. Kto widział ten wie dlaczego nie poświęcę im więcej miejsca. Mam jednak nadzieję, że planowany na 2017 film w reżyserii Tomasza Bagińskiego, który ma zostać oparty właśnie na dwóch opowiadaniach z Ostatniego Życzenia(Mniejsze zło i Wiedźmin) sprosta oczekiwaniom fanów (a są one bardzo wysokie), którzy będą z pewnością surowymi krytykami. Nie dziwię się, bo Wiedźminowi należy się porządna ekranizacja i choć o rozmachu Tolkienowskim możemy raczej zapomnieć, to wciąż liczymy na kawał dobrego kina, które ma szanse stać się hitem na skalę światową i zanieść naszego Wiedźmina ku jeszcze większemu gronu odbiorców.

MOJA OCENA

10/10

OD STRONY TECHNICZNEJ

Wydawnictwo: SUPERNOWA – Niezależna Oficyna wydawnicza NOWA
Data wydania: 6 października 2014
Liczba stron: 332, 400

CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI I CIEKAWYCH ZESTAWIEŃ? POLUB NAS I BĄDŹ NA BIEŻĄCO: