Na pokuszenie recenzja filmu

Na pokuszenie (2017): Szkoła uwodzenia

Mało który reżyser potrafi tak dobrze portretować kobiety, ich zachowania i wzajemne relacje, jak robi to Sofia Coppola. Dlatego po słowach reżyserki „Między słowami”, która zapowiadała, że jej wersja adaptacji powieści Thomasa Culinana będzie opowiedziana tylko i wyłącznie z kobiecej perspektywy, można było przypuszczać, iż Na pokuszenie będzie co najmniej dobry filmem. Rozdmuchane oczekiwania skutecznie podsycał też fakt, że za jego reżyserię Coppola otrzymała Złotą Palmę w Cannes. Czy zasłużenie?

Końcówka wojny secesyjnej. Południe. W wyjętej niczym z baśni braci Grimm scenerii, przechadzająca się przez las dziewczynka, pod jednym z drzew znajduje rannego żołnierza Unii. Mimo początkowej nieufności, kierowana odruchem dobrego serca decyduje się zaprowadzić mężczyznę do znajdującej się nieopodal kobiecej szkoły z internatem, w której na co dzień mieszka.

W malowniczo położonej rezydencji czeka na nią raptem pięć osób – kierująca szkołą pani Martha, młoda nauczycielka Edwina, najstarsza z uczennic Alicia oraz dwie młodsze koleżanki. Kobiety nie bez namysłu, ale decydują się opatrzyć poszkodowanego, a podczas jego rehabilitacji, zdecydować czy wydać przedstawiającego się jako kapral John McBurney mężczyznę w ręce konfederatów.

Obecność mężczyzny wpływa na dotychczas spokojną i harmonijną atmosferę panującą w szkole. Dla młodych uczennic kapral jest ciekawym przybyszem, być może substytutem ojca. Jednak dla dojrzewającej już seksualnie Alicii, wyraźnie niespełnionej i zmęczonej życiem w szkole Edwiny, a nawet i szorstkiej dyrektorki Marthy, staje się obiektem pożądania, wzbudzając tym samym uśpioną dotychczas potrzebę intymności. W powietrzu czuć narastające napięcie, w ruch idą sukienki, szminki, broszki i brandy. Wyścig zbrojeń o względy mężczyzny zaburza dotychczasowy rutynę i porządek, co doskonale zdaje się wyczuwać sam zainteresowany. Kokietowany przez kobiety bohater stara się więc wykorzystać swój uwodzicielki urok w nadziei, że w ten sposób uda mu się oddalić widmo rychłego powrotu na front.

Już od pierwszych scen czuć roztaczaną wokół opowieści baśniową aurę. Zarówno przepięknie sfilmowana i oświetlona sceneria, jak i poczucie pewnego oderwania, zamknięcia się na świat zewnętrzny, pogłębiają oniryczną atmosferę filmu Coppoli. W czasie oglądania z oddali od czasu do czasu słychać echa strzelających armat, które przypominają nam i bohaterkom o wciąż trwającej wojnie. Jednak przez większość czasu trudno nie odnieść wrażenia, że miejsce w którym mieszkają kobiety rozgrywa się w jakiejś innej, sennej rzeczywistości. Potęguje to wrażenia duszności, a odczuwalna klaustrofobia, wzmaga i tak już dość gęstą atmosferę.

Chociaż Coppola słynie z fantastycznego portretowania kobiecych relacji, w Na pokuszenie kompletnie tego nie widać. Reżyserce nie udaje się dobrze zarysować psychologicznej głębi kobiecych postaci, przez co stają się one raczej jednowymiarowymi figurami. Pokłosiem tego jest słabo oddane napięcie między bohaterkami. Gdy zdaje się, że film wchodzi w fazę pełnego erotycznego napięcia thrillera, gdzie kobiety wszelkimi dostępnymi środkami będą rywalizować o względy kaprala, Coppola decyduje się na zmianę środka ciężkości w stronę groteski, chaosu i ocierającego się o banał zakończenia.

Kiepsko zbudowana dramaturgia oraz nazbyt subtelne środki wyrazu jak na charakter całej historii, sprawiają, że film staje się rozlazłym, nijaki i nie do końca wiadomo jakie emocje ma wzbudzać. Przez brak odpowiednio zbudowanego suspensu, Na pokuszenie nie umie płynnie przejeść w pożądaną przez reżyserkę konwencję thrillera. Co gorsza, w momencie kiedy powinniśmy odczuwać największe napięcie, nagle wszystko zostaje błyskawicznie rozwiązane, a widz ma wrażenie pewnego niedopowiedzenia i niedomknięcia finalnie błahej w swoim przekazie historii. Wszystko to powoduje, że seans najnormalniej w świecie przebiega dość nudno, a po początkowym zauroczeniu specyficzną atmosferą, czas spędzony z bohaterami zaczyna się dłużyć nie przynosząc pożądanej satysfakcji.

Film na barkach dźwigają dobrzy aktorzy, chociaż reżyserka nie ułatwiła im pracy nakreślając dość oczywiste postaci. Nicole Kidman jako surowa, acz niespodziewanie dla siebie rozbudzona obecnością kaprala gospodyni i Elle Fanning grająca liczącą na nowe doświadczenia dojrzewającą uczennicę, dość dobrze spisują się w swoich rolach. Nieźle wypada też Kirsten Dunst, która jako jedyna potrafiła nadać swojej bohaterce jakiś wyraźniejszy, choć jednocześnie spowity niedopowiedzianą tajemnicą, charakterologiczny rys. O dziwo najbardziej intrygującą postacią jest żołnierz grany przez Colina Farrella. To właśnie jego motywacje wśród dość jednoznacznych i klarownych intencji otaczających go bohaterek, do końca pozostają nierozstrzygnięte. Czy był egocentrycznym manipulatorem grającym na uczuciach flirtujących z nim kobiet, czy tylko starającą się dostosować do nowej rzeczywistości ofiarą własnego położenia.

Mimo sporych oczekiwań i zapowiedzi samej reżyserki, Na pokuszenie niestety okazuje się sporym zawodem. Owszem, z zewnątrz eleganckie i stylowe, ale w środku płytkie i fabularnie niespełnione. Za co ta Złota Palma w Cannes? To pozostaje dla mnie zagadką.


Na pokuszenie recenzja filmu
Na pokuszenie (The Beguiled)
Reżyseria: Sofia Coppola
Scenariusz: Sofia Coppola
Zdjęcia: Philippe Le Sourd
Muzyka: Phoenix
Obsada: Nicole Kidman, Colin Farrell, Kirsten Dunst, Elle Fanning, i inni
Gatunek: Dramat
Kraj: USA
Rok produkcji: 2017
Data polskiej premiery: 1 września 2017

 


 CHCESZ WIĘCEJ RECENZJI I CIEKAWYCH ZESTAWIEŃ? POLUB NAS I BĄDŹ NA BIEŻĄCO: 
  • Gosia

    Zaskakująca recenzja! Mam w planach obejrzeć wcześniej „Oszukanego”, a później interpretację Coppoli – ciekawe faktycznie czy ta Złota Palma zasłużona…

    • No dla mnie tym bardziej zaskakująca, bo po nazwisku reżyserski, Złotej Palmie i zachęcających zwiastunach sądziłem, że raczej będę się rozpływał nad tym filmem. A potem poszedłem do kina…

  • Mam w planach obejrzeć ten film, bo zaciekawiła mnie przedstawiona w nim historia. Szkoda tylko, że jest ona tak rozczarowujący, bo nazwiska aktorów i reżysera zapowiadały więcej. Udam się na niego bez większych oczekiwań, z nadzieją, że może jednak uda mi się na nim rozerwać i miło spędzić czas.

    • Lepiej nie nastawiać się na nic wybitnego, wtedy przynajmniej się nie zawiedziesz, a i film może wydawać się lepszy 😀